01.06.2014

ROZDZIAŁ 3

Układałem sobie w głowie prostu dialog, dzięki któremu Lilly przestanie mnie przemęczać na treningach.
-Lilly.- zacząłem nie pewnie. Dziewczyna nie ruszyła się.-Może się na mnie wkurzasz za to co powiedziałem, ale to tylko słowa. Czy mogłabyś przestać mi dokopywać? Zabijesz mnie w takim tempie.-rzekłem. Dziewczyna nic nie powiedziała tylko przekręciła się na bok, tyłem do mnie. Tym razem miała jakiś koc. Westchnąłem. Nie byłem pewien, czy mój plan poskutkował. Wtuliłem się w ścianę i usnąłem.
Obudziło mnie nagłe szarpnięcie. Otworzyłem oczy, ale jeszcze przez chwilę nie kontaktowałem. Po chwili ujrzałem nad sobą Lilly. Trzymała mnie za ramiona i szarpała mną. Dopiero teraz zauważyłem, że nie ma już nikogo. Czyżbym nie usłyszał denerwującego dzwonka?
-Myślałem, że nie żyjesz- powiedziała dziewczyna wstając. -Teraz aby zdążyć musimy biec.- dodała. Nic mi się nie chciało. Jak podejrzewałem miałem zakwasy. Nogi bolały mnie jak chodziłem, a do dopiero będzie podczas biegu. Niestety zrobiłem co Lilly mi kazała. Nie chciałem większego wycisku. Biegłem za dziewczyną jak umiałem najszybciej, ale i tak między nami była spora odległość, która z każdą sekundą się powiększała. W końcu nie wytrzymałem i zatrzymałem się. Lilly odwróciła się i spojrzała na mnie. Zaczęła iść w moją stronę.
-Na co to wszystko? To tylko symulacja- powiedziałem. Po chwili dziewczyna uderzyła mnie. Przewróciłem się uderzając głową o ziemię. Miałem mroczki przed oczami przez kilka sekund. Lilly usiadła na mnie i uderzyła w twarz. Poczułem jak policzek mi pulsuje.
-Skończysz wreszcie z tą symulacją?!- krzyknęła. Nie rozumiałem jej gniewu.-Myślisz, że nie istnieję?! To wszystko to tylko złudzenie?! Czas byś poznał prawdę: NIE JESTEŚ W SYMULACJI!!- powiedziała.
-Nie wierzę...- odparłem. To nie mogła być prawda!
-Nawet nie zacząłeś symulacji! Kilkoro z nas włamało się do miejsca z symulacjami. Akurat była twoja kolej i porwaliśmy Cię.
-Nie! To wszystko nie jest prawdziwe, ty nie jesteś prawdziwa!- powiedziałem. Myślałem, że zaraz  oberwę po raz kolejny. Pomyliłem się bardzo, bo Lilly przycisnęła swoje usta do moich. Całowała mnie mocno. To było zbyt rzeczywiste. Po chwili przypomniałem sobie, że mam przecież dziewczynę! Chciałem by Lilly ze mnie już zeszła, ale ona całowała mnie dalej. Chwyciłem ją za biodra i z całej siły przekręciłem ją na plecy. Przez przypadek zachwiałem się i upadłem na nią. Jej sukienka niebezpiecznie się podwinęła. Dziewczyna była zdyszana. Gniotłem ją jeszcze w brzuch i nie mogła zbyt łatwo nabrać powietrza. Sam też z trudem oddychałem, bo sporo siły kosztowało mnie by ją z siebie zrzucić. Chciałem się podnieść, ale Lilly w mało delikatny sposób chwyciła mnie za włosy i pociągnęła w dół. Moje ucho znalazło się przy jej ustach.
-Nadal twierdzisz, że jest to nieprawdziwe?- spytała. Mówiąc dmuchała mi w ucho. W końcu puściła moje włosy i popchnęła moją głowę. Wstałem z ziemi otrzepując się. Nie wiedziałem co robić. Jak to nie jestem w symulacji? Lilly zaczęła iść na trening. Stałem jeszcze przez chwilę nie wiedząc co ze sobą zrobić. Chcę wrócić do domu. Skoro zostałem porwany to na pewnego rodzina mnie szuka. Jednak cały czas nurtowało mnie jedno pytanie: DLACZEGO ONA MNIE POCAŁOWAŁA?! zakładam, że tylko dlatego by pokazać mi, że nie jesteśmy w symulacji. Po kilku minutach ruszyłem na trening. Miałem nadzieję, że Leon powie mi prawdę. Szedłem bardzo długo. Chyba się zgubiłem. Nie pamiętałem tej części lasu. Nasłuchiwałem, bo miałem nadzieję, że usłyszę ludzi odbywających trening. Niestety nic nie słyszałem. Słońce zaczęło mocniej grzać. Mimo iż byłem w lesie było mi duszno. Podwinąłem sobie rękawy. Buty strasznie mi ciążyły. Koszulka przykleiła mi się do ciała. Jak mogłem myśleć, że to wszystko jest nieprawdziwe?! Nadal miałem zakwasy i trudno mi się chodziło. Oparłem się o drzewo. Zamknąłem na chwile oczy. Mięśnie mnie bolały. Skarciłem się w myśli. Dlaczego nie poszedłem za Lilly? Może ktoś mnie znajdzie? Ucieszyłbym się nawet z Drewa. Po chwili usłyszałem coś. Dźwięk był cichy, ale rozpoznałem z której strony on dochodzi. Zdawało mi się, że słyszę krzyki ludzi i oklaski. Zmusiłem się do biegu, mimo iż nogi mnie bolały. Odgłosy stawały się coraz głośniejsze. W końcu poznałem tę część lasu. Po chwili ujrzałem ludzi w ciemnych ubraniach. Tworzyli jakiś okrąg. Czyżby w środku ktoś się bił? Przepchnąłem się przez tłum i ujrzałem Lilly leżącą na ziemi. Podpierała się ledwo rękami. Włosy opadały jej na twarz. Zauważyłem krew na jej rękach, szyi i buzi. Spojrzałem na jej przeciwnika. To był Drew. Chciał uderzyć dziewczynę, ale gdy mnie ujrzał rozluźnił pięści i uśmiechnął się.
-Przepraszam Cię Lill, jednak on nie uciekł.- rzekł pomagając jej wstać. Dziewczyna wstała i otarła ręką krew z twarzy. -Możecie się rozejść!- powiedział i spojrzał na mnie. Nie patrzył na mnie przyjaźnie. Poczułem dreszcze na ciele. Momentalnie zrobiło mi się zimno. Po chwili poczułem jak ktoś ciągnie mnie za rękaw. To była Lilly. Poszedłem za nią kawałek dalej.
-Zwariowałeś!- krzyknęła szarpiąc moją koszulkę.-Po co wróciłeś?!- spytała. Wzruszyłem ramionami.
-Nie potrafię sam wrócić do domu, więc postanowiłem na razie zostać.- odparłem. -Czemu Drew Cię pobił?- zapytałem.
-Przez Ciebie. Pozwoliłam Ci odejść.
-Ale ja wciąż tu jestem- zauważyłem.
-Wiem- odparła dziewczyna. Po chwili jej uścisk na mojej koszulce zrobił się lżejszy i Lilly przewróciła się na mnie. Złapałem ją i przycisnąłem sobie do piersi by stała. Teraz to ona była słaba. Trudno było mi ją utrzymać, bo nie byłem o wiele silniejszy. Odgarnąłem jedną ręką włosy z jej twarzy.
-Lilly, w porządku?- zapytałem. Jako odpowiedź usłyszałem ciche mruknięcie. -Poczekaj zaniosę Cię.- rzekłem. Dziewczyna chyba chciała się sprzeciwić, ale już ją podniosłem. Była trochę ciężka, ale trudno. Ruszyłem w głąb lasu. Przede mną długa droga. Teraz będzie trudniej, bo idę z ciężarem na rękach. -Mów mi gdzie iść.- powiedziałem. Lilly kiwnęła głową. Po kilku minutach nie czułem już rąk i nóg. W końcu ujrzałem długi domek. Wszedłem do środka. Posadziłem dziewczynę na moim kocu i okryłem ją jej. Przyniosłem jakąś mokrą szmatkę. chwyciłem ją delikatnie za podbródek i wytarłem jej twarz z krwi. Lilly zamknęła oczy. Miała nabrzmiałe usta, musiała w nie oberwać. -Nie musiałaś mnie całować. Samo bicie by wystarczyło bym zrozumiał, że to nie symulacja.
-Przepraszam- odparła dziewczyna nie otwierając oczu. Przejechałem kciukiem po jej nabrzmiałej wardze. Otarłem jej policzek mokrą szmatką. Kilka kropel kapło na jej dekolt. Skarciłem się w myślach: GDZIE JA SIĘ PATRZĘ?! Na szyi też miała krew. Wytrzeć ją czy nie? To zbyt blisko dekoltu... Mówi się trudno. Przejechałem szmatką po jej szyi, a potem troszeczkę niżej. Jej skóra błyszczała od wody.
-Bawi Cię to?- spytała Lilly. Spostrzegłem, że byłem tak zajęty , że nie zauważyłem kiedy otworzyła oczy.
- Ja tylko...- Nie wiedziałem co dalej powiedzieć więc milczałem. Po chwili dziewczyna podwinęła sobie sukienkę odsłaniając całe udo. Otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Co ona wyprawia?! Usłyszałem jej śmiech.
-Nie bój się. Tylko sprawdzam obrażenia.- powiedziała. Ulżyło mi. Nagle w mojej głowie pojawiło się nurtujące pytanie.
-A czy zrobiłabyś coś więcej gdybym nadal twierdził, że to wszystko to symulacja?- zapytałem.
-Nie.- odparła. Nie wiem czemu, ale byłem zawiedziony.
-Dlaczego na początku udawaliście, że jestem w symulacji?- zapytałem. Lilly przez chwilę milczała. Po chwili westchnęła.
-Z pewnością chciałbyś odejść.- rzekła. To prawda. Odszedłbym od razu. Czemu więc teraz nie odchodzę? Czy tylko dlatego, że nie znam drogi do domu? Mimo iż spędziłem tu tylko niecałe dwa dni zrozumiałem jak żyją Ci dzicy ludzie. -Alex?- na chwilę odpłynąłem. Spostrzegłem, że Lilly macha mi ręką przed twarzą.
-Przepraszam. Zamyśliłem się.- powiedziałem. -Jak się czujesz?- zapytałem. Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Nie pytaj się jak nie chcesz wiedzieć. Nie rób tego tylko z grzeczności to prawdziwe życie.- odparła Lilly. Kiwnąłem głową.
-A co byś mi odpowiedziała gdybym chciał wiedzieć?- spytałem. Dziewczyna zaśmiała się.
-Odpowiedziałabym, że już lepiej. Dziękuję.
-Za co?- zdziwiłem się.
-Przyniosłeś mnie tu, a mogłeś zostawić. Dziękuję Ci za to. No i jeszcze zmyłeś ze mnie krew.
-Ty zrobiłaś ze mną to samo.- rzekłem. Siedzieliśmy dalej w ciszy. Przyniosłem później nam coś do zjedzenia i przegrałem się, bo nie mogłem wytrzymać w tych przepoconych ciuchach. Tym razem założyłem czarną koszulkę bez ramienia i ciemne spodnie. Wyglądałem teraz bardziej jak oni- dzicy ludzie. Nawet przyzwyczaiłem się do tych butów.

7 komentarzy:

  1. Ach, cudny ten rozdział :3 Nawet nie wiesz jak bardzo się nie mogę doczekać kolejnego! No i fajnie, że to jednak nie symulacja.
    Czy tylko mi się wydaje czy Lilly go pocałowała nie tylko żeby udowodnić, że to symulacja? :P

    Pozdrawiam i czekam nn :D
    Zapraszam też do siebie: http://dotavit-obdarzona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Rówież podoba mi się szata graficzna. I muzyka dodaje odpowiedni charakter. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Rówież podoba mi się szata graficzna. I muzyka dodaje odpowiedni charakter. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie nowy na hate-or-love-cath-story.blogspot.com

    Obiecuję, że w najbliższym czasie zacznę czytać. Tylko potrzebuję znaleźć chwilkę

    OdpowiedzUsuń
  5. REWELACJA^^

    Dalej ♥

    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń